niedziela, 8 czerwca 2014

Prolog

           To był jeden z najpiękniejszych wieczorów mojego życia. Pomimo oślepiających świateł, przepychających się ludzi, podeptanych stóp i zmęczonych rąk od ciągłego trzymania w górze…. Tak, najpiękniejszy wieczór, ponieważ dzisiaj spełniły się moje marzenia.
           Nie dałam się. Chociaż ludzie tratowali mnie, chcąc być na moim miejscu, jak najbliżej sceny, dzielnie odpierałam ataki i udało się. Dostrzegł mnie w śród tłumu i z uśmiechem wyciągnął w moją stronę rękę. Czując zbierające się pod powiekami łzy, chwyciłam jego dłoń, nie zapomniałam jednak o przyjaciółce i już po chwili obie byłyśmy na scenie, wraz z innymi szczęśliwcami.
            Zaczęli grać Closer to the Edge, mój ukochany utwór. Ludzie śpiewali wraz z nimi, skakali na scenie, robili zdjęcia. Ja niestety nie dałam rady, ręce mi się trzęsły z ekscytacji i każde zdjęcie wychodziło rozmazane. Postanowiłam dać sobie spokój i dobrze się bawić wraz z Zoe. 
             Wiele razy widziałam w telewizji czy w teledyskach, jak Jared skakał, ładował w ludzi pozytywną energię, ale zobaczyć to na żywo.... To zupełnie co innego.... Nie mogłam dłużej hamować łez, poleciały po policzkach, po tym jednym zdaniu:
             - I love you Poland! - Krzyknął Jared.


                                                                  ~&~&~&~

         Witajcie :) Jest to moje pierwsze Marsowe opowiadanie. O czym opowiada? O dwóch dziewczynach, których marzenia spełniają się, choć muszą za to słono zapłacić. Mam nadzieję że spodoba Wam się i znajdę stałych czytelników :) Pozdrawiam gorąco :*

1 komentarz:

  1. Hej :) Zostawiłaś kiedyś komentarz na moim blogu i przyszłam cię powiadomić, że właśnie dodałam nowy rozdział :)
    For z http://answer-and-fight.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń